Ciąg dalszy przygód z zanieczyszczoną wodą

Od dłuższego czasu borykam się z problem związanym z jakością wody w moim mieszkaniu. Dokładnie chodzi o zanieczyszczenia, które dostały się do wewnętrznej instalacji budynku podczas awarii magistrali wodociągowej, o czym dokładnie napisałem we wpisie Woda zdatna do spożycia. Problem do tej pory nie został rozwiązany, ale chciałbym opisać, co się zmieniło od mojego poprzedniego wpisu.

Ciąg dalszy przygód

19 września od pana Inspektora z MPWiK otrzymałem wiadomość o treści (dane usunąłem):

Wydział Majątkowy w Biurze Prawno – Majątkowym Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w m.st. Warszawie S.A. uprzejmie informuje, że po wpłynięciu Pańskiego maila, dotyczącego szkód powstałych w wyniku dostarczania wody o nieodpowiedniej jakości do budynku przy (…) w Pruszkowie, rozpoczęty został w naszej Spółce proces likwidacyjny.

Zgodnie z procedurami obowiązującymi w Spółce zwróciliśmy się do odpowiedniej jednostki MPWiK S.A. o skompletowanie niezbędnej dokumentacji pozwalającej ustalić odpowiedzialność Spółki za szkodę.

Jednocześnie zwracamy się z prośbą o przysłanie dokumentacji potwierdzającej wysokość poniesionych strat, a w szczególności faktur/rachunków oraz dokumentacji fotograficznej.

Informujemy również, że po otrzymaniu stosownej dokumentacji zostanie Pan niezwłocznie poinformowany o stanowisku Spółki co do odpowiedzialności za straty powstałe
w przedmiotowym zdarzeniu.

Myślałem, że coś się ruszyło w mojej sprawie, ale niestety tak się nie stało. W odpowiedzi na powyższą wiadomość zapytałem się, czy w związku z powyższym mam nie reagować na zgłoszenie ubezpieczyciela, myśląc, że wcześniej MPWiK faktycznie zlikwiduje problem. Niestety odpowiedź mnie dobiła, ponieważ ponaglenie, które wcześniej wysyłałem, zostało uznane za inną szkodę. W związku z tym wyjaśniłem, że przecież zgłoszenie dotyczy tego samego problemu i czy w związku z tym mam ponownie wysłać te same materiały dokumentujące ten sam problem. Otrzymałem wiadomość potwierdzającą, a ręce mi opadły.

Ale to nie wszystko.

20 września otrzymałem wiadomość z Działu Obsługi Klienta MPWiK z informacją, że wyniki badań wody, które zostały wykonane przez Zakład Laboratoriów Badawczych Spółki wraz z Sanepidem, nie potwierdziły złej jakości wody. Te wyniki otrzymałem również listownie. Co więcej, pracownik DOK poinformował mnie, że MPWiK odpowiada tylko za wodę dostarczaną do wodomierza głównego, a za instalację wewnętrzną odpowiada administrator nieruchomości.

Ponadto informujemy, że zgodnie z obowiązująca Ustawą o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków MPWiK S.A. Zakład Pruszków odpowiada, za jakość dostarczanej zimnej wody w sieci ulicznej, osiedlowej do wodomierza głównego. Za stan i prawidłową eksploatację dalszego odcinka przyłącza za wodomierzem oraz instalację wewnętrzną w budynku odpowiada administrator nieruchomości. Tym samym wszelkie zgłoszenia złej jakości wody należy kierować bezpośrednio do Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Nie ma to, jak zwalanie winny na innych, ponieważ do instalacji wewnętrznej budynku zanieczyszczenia dostały się z powodu awarii magistrali znajdującej się poza budynkiem, więc na „terenie” MPWiK. W odpowiedzi napisałem, że to się nazywa spychologia i ponownie zamieściłem pismo wystosowane do MPWiK przez administrację nieruchomości, w której opisany był problem, wraz z informacją, kto zawinił. Co więcej, wiadomość od MPWiK przekazałem do spółdzielni mieszkaniowej w celu ustosunkowania się do niej.

Pierwszą odpowiedź otrzymałem od spółdzielni. Przyszła 28 września. Otrzymałem w niej potwierdzenie tego, o czym pisałem wcześniej, czyli że wina leży wyłącznie po stronie MPWiK. Zaskoczyło mnie tylko jedno zdanie:

Nie ma technicznej możliwości całkowitego oczyszczenia instalacji wewnętrznej z tych zanieczyszczeń, w krótkim czasie. 

Myślę, że jest taka możliwość, ale nikomu się nie chce czyścić całej instalacji hydraulicznej. Według mnie jest to potwierdzenie, że to mieszkańcy muszą wyczyścić wewnętrzną instalację budynku, korzystając z wody i czyszcząc ciągle sitka oraz filtry.

Dwa dni później otrzymałem wiadomość od MPWiK, że zakład nie uchyla się od odpowiedzialności za powstałe szkody i że sprawą zajmuje się ubezpieczyciel. Świetnie, czyli nikt z MPWiK nie usunie zanieczyszczeń! Niech same wypłyną! Mają monopol na dostarczanie wody, więc kto im zagrozi!

Kontakt z rzeczoznawcą

Przed wiadomościami otrzymanymi od MPWiK i spółdzielni, skontaktował się ze mną rzeczoznawca ubezpieczyciela. Spotkaliśmy się 27 września. Chwilę porozmawialiśmy, pokazałem wszystko, jak wygląda. Rzeczoznawca porobił dodatkowo zdjęcia, aby potwierdzić, że problem cały czas występuje. Zdziwił się, że do tej pory MPWiK nie usunęło zanieczyszczeń.

Zanieczyszczona woda w umywalce
Zanieczyszczona woda w umywalce

Mija miesiąc od tych wydarzeń, a problem nadal występuje, co widać na moim kolejnym filmie. Jest lepiej, ale nadal, żeby woda nadawała się do picia, to dodatkowo trzeba ją filtrować, aby przypadkiem nie wypić piachu.

MPWiK nie odzywa się, podobnie ubezpieczyciel, więc nie wiem, czy coś zostanie zrobione w tej sprawie. Zastanawiam się, czy nie wysłać zgłoszenia do Powiatowego Rzecznika Konsumentów, ale mam wątpliwości, czy by był chętny pomóc.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.