Woda zdatna do spożycia

W dzisiejszym wpisie chciałbym przedstawić sytuację, która niestety spotkała mnie oraz moich sąsiadów, a problemy, które po niej wynikły do dzisiaj nie zostały rozwiązane. Sprawa dotyczy jakości wody dostarczanej przez MPWiK, która według SANEPID-u jest zdatna do spożycia, choć gołym okiem widać, że jest inaczej.

Zacznijmy od początku

11 lutego 2016 r. w okolicy bloku, w którym mam mieszkanie, sieć wodociągowa uległa awarii. Podczas tej awarii doszło do zanieczyszczenia wody osadem piaskowym, roślinnym i nie wiadomo jeszcze czym, ponieważ z sitka w perlatorze wyciągnąłem również druciki. Te zanieczyszczenia powodują częste zatykanie się sitek w armaturze, rezerwuarze oraz pralce. Do tego spowodowały uszkodzenie wodomierzy.

Opłaty za wodę pobierane są przez spółdzielnię, więc pierwsze, co zrobiłem, to zgłosiłem problem do administracji osiedla. Otrzymałem od nich informacje, żebym indywidualnie zgłosił się w tej sprawie do MPWiK, ponieważ oni już przesłali do nich stosowne pismo, wzywające do oczyszczenia instalacji wewnętrznej, zabezpieczenie jej przed kolejnymi takimi incydentami oraz wypłacenie odszkodowań w związku z uszkodzeniem sprzętu. Otrzymałem kopię tego pisma.

Na podstawie kopii pisma otrzymanego od administratora osiedla, w marcu indywidualnie zgłosiłem problem. Na początku kwietnia otrzymałem wiadomość z MPWiK, że sprawa została przekazana do ubezpieczyciela spółki. Fajnie, ale co z wyczyszczeniem instalacji? W tej sprawie nic nie zostało zrobione i sitka nadal były zapychane, ponieważ nikt nie oczyścił instalacji. Więc jaki jest sens wypłacania odszkodowania, skoro problem nie został rozwiązany?

W połowie kwietnia skontaktował się ze mną pracownik ubezpieczyciela w celu wypełnienia wymaganych dokumentów oraz umówienia się z rzeczoznawcą. Rzeczoznawca wycenił tylko czas poświęcony na czyszczenie. Zawsze to coś, ale podstawowy problem nie został rozwiązany.

Drugie zgłoszenie problemu

Minął kwiecień, minął maj, a sitka nadal zapychały się osadem, nie wiadomo jakiego pochodzenia. Wysłałem ponaglenie do MPWiK, że problem nadal występuje, to znaczy, że wewnętrzna instalacja nie została oczyszczona i osady zapychają sitka, które trzeba często czyścić. Po długim czasie, pod koniec czerwca otrzymałem pytanie o treści:

(…) czy w/w e-mail jest zgłoszeniem kolejnej szkody czy też woda o nieodpowiedniej jakości występuje nieprzerwanie od momentu szkody (…)

Ręce mi opadły, ale odpisałem. Niestety do dzisiaj odpowiedzi nie otrzymałem.

Trzecie zgłoszenie problemu

Pod koniec sierpnia nakręciłem kilka filmików przedstawiających problem, który od lutego nie został rozwiązany. Filmiki wrzuciłem na dysk w chmurze i udostępniłem, a linki przesłałem do administracji osiedla, MPWiK oraz Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej i Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologiczne.

W wiadomości do MPWiK ponownie poprosiłem o usunięcie zanieczyszczeń z instalacji hydraulicznej oraz zwrot kosztów spowodowanych tą szkodą. Wodociągowców poinformowałem równie, że sprawię kieruję do innych instytucji.

Do administracji napisałem, że to nie ja powinienem zajmować się kontaktem z MPWiK, ponieważ to administracja pobiera opłaty za korzystanie z wody. Dodatkowo zapytałem się o kilka rzeczy związanych z budynkiem, np. kiedy zostanie zmieniona elewacja.

Do Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej napisałem wiadomość z opisem całej sytuacji oraz że z informacji, które zawarte są w artykule „Kontrolowali jakość wody” dostępnym na portalu wpr24.pl wynika, że Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Pruszkowie kontrolowała stan wody i nie stwierdziła, aby wodna nie spełniała norm, co się nie zgadza z udostępnionymi nagraniami. Do wiadomości dodałem adres powiatowego oddziału SANEPID-u.

Minęły dwa tygodnie, a je nie otrzymałem żadnej informacji od MPWiK. Jedynie co, to skontaktował się ze mną pracownik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej z informacją, że 13 września w godzinach 9-10 pracownik Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej pobierze próbki wody. Po kilkudziesięciu minutach poinformował mnie o tym również pracownik administracji, ale na przesłaną wiadomość nie otrzymałem odpowiedzi.

Badanie wody przez SANEPID

Jestem już po spotkaniu z pracownikiem Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej i jestem załamany. Na wejściu zostałem poinformowany, że mamy bardzo dobrej jakości wodę, ponieważ przed chwilą woda była sprawdzana przed wewnętrzną instalacją. Można by było tylko się cieszyć, gdyby to była prawda.

Poprosiłem pracownika, aby pobrał wodę od razu po odkręceniu perlatora. Niestety nie zrobił tego, najpierw spuścił brud, a następnie wziął się za pobieranie próbek. Świetne badanie. Poodkręcałem inne sprzęty i pokazałem, ile jest wszędzie osadu. Wziąłem piasek na palec, w którym były metalowe druciki. Niestety to wszystko do pracownika SANEPID-u nie przemawiało i nie chciał wziąć takiej wody do analizy. Dla niego woda, która leci u mnie z kranu, jest bardzo dobrej jakości i zdatna do spożycia, a to, że zbiera się brud, to jest normalne zachowanie, ponieważ często trzeba korzystać z wody, aby się nie zbierał.

Zostałem również poinformowany, żebym wymienił armaturę, bo to przez nią dostaje się brud. No tak, bo armatura jest z piachu i wszystko, co się dzieje to moja wina. Szkoda, że ten pracownik nie był w stanie pomyśleć, że wodomierze też przez ten problem uległy uszkodzeniu, więc jak instalacja oraz armatura dostępne w moim mieszkaniu mogą być wadliwe, skoro ewidentnie widać, że ten osad dostaje się z zewnątrz? Nawet pobierając próbki, jeden z wodomierzy trochę się zapchał, na co zwrócił uwagę ten człowiek, ale nadal wmawiał, że woda nadaje się do spożycia.

Podczas całej dyskusji najbardziej spodobała mi się informacja, że ten pracownik po powrocie z wakacji 1-4 wanny wody spuszcza, aby można było z niej skorzystać, więc żeby też zostawił spuszczoną wodę. Śmiechu warte, kto pracuje w tej instytucji. Po pierwsze, jeżeli woda nadaje się do spożycia, to spuszczanie takich ilości według mnie świadczy o wątpliwej jakości wody. Po drugie, dlaczego to ja mam płacić za czyszczenie zabrudzonej instalacji?

Podsumowanie

W całej tej sytuacji chyba tylko o to chodzi, aby klient na swój koszt pozbył się zanieczyszczeń, które zostały wprowadzone do obiegu nie z jego winy. Co prawda nie otrzymałem jeszcze wyników badania, ale pracownik Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej był przekonany o tym, że woda nadaje się do spożycia.

Ogólnie całe badanie, to dla mnie jedna wielka kpina. Jak osoba, której zadaniem jest chronić zdrowie ludzi, widząc takie rzeczy, uparcie twierdzi, że wszystko jest w porządku – woda zdatna do spożycia? Żałuję, że nie nagrałem przebiegu, tego badania i tragicznej dyskusji z pracownikiem Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. Takie zachowanie pokazuje patologię w polskich urzędach, gdzie mały przedsiębiorca dostanie karę za błahostkę, a na większe uchybienia dużej firmy zostanie przymknięte oko.

13 września otrzymałem również wiadomość od ubezpieczyciela MPWiK w celu wypełnienia dokumentów związanych ze szkodą i prośbę o umówienie się z rzeczoznawcą. Jeszcze dokumentów nie wypełniłem. Takie zgłaszanie szkody, gdy problem nie został rozwiązany, nie ma sensu, ponieważ co z tego, jak zostaną mi wydane jakieś grosze, jak z wody nadal będzie ciężko korzystać. Za miesiąc, czy dwa znowu mam zgłosić szkodę?

Taki problem z wodą nie występuje tylko u mnie. Inni mieszkańcy też go zgłaszali, co można przeczytać w artykułach:

Poniżej udostępniam materiał wideo, pokazujący jakim brudem zapychają się sitka w armaturze. Te sitka trzeba czyścić często, nawet dwa razy dziennie, więc korzystanie z wody jest bardzo utrudnione. Ja sobie je odkręcę i wyczyszczę, ale jakaś samotna kobieta, czy starsza osoba będzie miała z tym duży problem. Oczywiście można wyjąć sitka, tylko kto by chciał pić wodę z takim brudem?

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Jedna myśl nt. „Woda zdatna do spożycia”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.