Strona główna > Z dala od klawiatury > Podróże > Dzień piąty: Wodospad Kamieńczyka, Szrenica i Wodospad Szklarki
Kategorie
Podróże

Dzień piąty: Wodospad Kamieńczyka, Szrenica i Wodospad Szklarki

W środę wstaliśmy dosyć wcześnie ze względu na to, że planowaliśmy dłuższą wędrówkę. Poza codziennymi czynnościami przygotowaliśmy sobie prowiant na podróż, bo nie wiadomo było, ile czasu zejdzie się nam w górach. Po upewnieniu się, że mamy wszystko, co nam potrzebne, ruszyliśmy w teren.

Pierwszym punktem, do którego mieliśmy dojść, był Wodospad Kamieńczyka. W związku z tym, po dotarciu do centrum Szklarskiej Poręby, czerwonym szlakiem ruszyliśmy w stronę Jakuszyc. Czerwony szlak poprowadzony jest wzdłuż ulicy generała Władysława Sikorskiego, następnie Szosy Czeskiej i po dotarciu do ulicy Adama Mickiewicza skierowany jest w kierunku Karkonoskiego Parku Narodowego.

Po drodze do Karkonoskiego Parku Narodowego trafiliśmy na ciekawą grupę skalną, która nazywa się Krucze Skały. Przed tymi granitowymi skałami o wysokości do 30 metrów płynie rzeka Kamienna, z której wyłaniają się dosyć duże kamienie. Fajne miejsce na spędzenie wolnego czasu, co właśnie czyniła grupa wspinaczy skałkowych, którzy rozkładali właśnie liny.

Krucze Skały
Krucze Skały

Mimo dosyć wczesnej pory, na parkingu przed wejściem do Karkonoskiego Parku Narodowego stało już mnóstwo samochodów i ciągle dojeżdżały kolejne. Do Wodospadu Kamieńczyka mieliśmy jeszcze około 1,5 km wędrówki, więc niezbyt daleko, ale patrząc na to, że droga biegła pod górę i po niewygodnym bruku, to z wejściem się zeszło około 40 minut. Lepiej jest chodzić po wydeptanej ścieżce niż po bruku.

Przed wejściem do Wąwozu Kamieńczyka należało wnieść opłatę, a do kasy była spora kolejka, więc trochę czasu w niej postaliśmy. Każda osoba, która wchodziła, aby zobaczyć z bliska Wodospad Kamieńczyka, musiała założyć kask ochronny. Jest to spowodowane tym, że do wodospadu idzie się po platformie, które przymocowana jest do ściany kanionu, ale z niego mogą posypać się kamienie. W związku z tym, taki kask chroni naszą głowę, a tym samym życie.

Wodospad Kamieńczyka
Wodospad Kamieńczyka

Wodospad Kamieńczyka jest najwyższym wodospadem w polskich Sudetach. Jego wysokość to 27 metrów. Wejście na taras widokowy, z którego można oglądać wodospad, prowadzi przez kanion, dlatego do ścian kanionu przymocowana jest platforma, po której można przechodzić. Niestety ze względu na duże zainteresowanie, ciężko się dostać na taras widokowy. Największy problem jest na wąskich schodach, gdzie wielu turystów pokazuje „dobre obyczaje”, blokując przejście. Sam wodospad nie jest jakiś wybitnie ciekawe i nie rozumiem jego fenomenu, ponieważ są ciekawsze miejsca. Jak się okazało, kilka dni później trafiliśmy na ciekawszy wodospad.

Przy Wodospadzie Kamieńczyka znajduje się schronisko Kamieńczyk oraz Szałas Sielanka. Szałas Sielanka jest miejscem, w którym można odpocząć i się posilić. W jego centralnej części znajduje się duże palenisko, przy którym można się ogrzać.

Przy szałasie znajduje się taras widokowy, z którego można popatrzeć na Góry Izerskie, po których dzień wcześniej chodziliśmy. Usiedliśmy na ławce, wyjęliśmy po kanapce, aby się posilić. Po zjedzeniu napiliśmy się jeszcze kawy, którą przygotowaną mieliśmy w termosie.
Niestety, gdy tak siedzieliśmy, powoli pogoda zaczęła się psuć. Widać było, jak zaczynają schodzić chmury. W związku z tym zebraliśmy się i dalej czerwonym szlakiem ruszyliśmy w stronę Hali Szrenickiej. Wcześniej musieliśmy tylko wnieść opłatę.

Przed dotarciem do schroniska na Hali Szrenickiej zaczęło już padać, a do tego wiał silny wiatr. Po wejściu na Halę Szrenicką była słaba widoczność, więc nie widzieliśmy za bardzo, co nas otacza. Samo schronisko zaczęło powoli wyłaniać się z mgły. W związku z tym, że trochę zmarzliśmy, schowaliśmy się w schronisku, aby napić się czegoś ciepłego i trochę się ogrzać. Kupiliśmy po kubku grzanego wina, co na szybkie rozgrzanie było dobrym rozwiązaniem. Szkoda tylko, że po wyjściu ze schroniska ciepło tak krótko się nas trzymało.

Do Szrenicy pozostał już niewielki kawałek drogi. Około 30-minutowe wejście nie było zbyt ciekawe, jeżeli chodzi o widoki, ponieważ mgła była jeszcze gęstsza niż na hali, co skutecznie blokowało podziwianie uroków Karkonoszy. Dlatego też po wejściu na Szrenicę dosyć szybko z niej zeszliśmy. Nie było sensu tu zostawać, a myślałem, że zobaczymy jeszcze Śnieżne Kotły.

Schronisko Szrenica
Schronisko Szrenica

Ze Szrenicy czarnym szlakiem zeszliśmy do Granicznej Łąki, a z niej czerwonym szlakiem zaczęliśmy iść w kierunku Śnieżnych Kotłów. Po kilkuminutowym spacerze trafiliśmy na grupę skalną, która została nazwana Trzy Świnki. Te granitowe skały o wysokości 8 metrów wznoszą się na wysokości 1290 m n.p.m.

Niedaleko grupy skalnej Trzy Świnki znajduje się rozdroże, z którego można dojść nawet do Śnieżki lub przekroczyć granicę i przejść do Czech, mijając schronisko Vosecká bouda. My poszliśmy dalej czerwonym szlakiem w stronę Śnieżki, ale zaraz musieliśmy wypatrywać kolejnego rozdroża, gdzie powinniśmy skręcić w stronę schroniska Pod Łabskim Szczytem.

Zielonym szlakiem przeszliśmy przez Mokrą Przełęcz do Mokrego Rozdroża, gdzie kawałek żółtym szlakiem zeszliśmy do schroniska Pod Łabskim Szczytem. Droga przez Mokrą Przełęcz w dużej części przebiegała przez drewniane pomosty położone na bagnach, więc dosyć szybko ten odcinek przeszliśmy.

W schronisku przysiedliśmy na chwilę, aby napić się ciepłej kawy, coś zjeść i przede wszystkim się rozgrzać. Następnie niebieskim szlakiem rozpoczęliśmy wędrówkę w stronę Wodospadu Szklarki.

Początkowo szlak był dosyć przyjemny, mimo tego, że było mokro. Mgła zaczęła zanikać. Jednak po pewnym czasie mieliśmy problem, ponieważ szlak został niesamowicie zniszczony przez pojazdy, które przyjeżdżały po drewno. Szlak był tak rozjechany, że błoto i stojąca woda skutecznie uniemożliwiały przejście. Musieliśmy iść poza szlakiem, aby dotrzeć na miejsce. W niektórych miejscach nie było łatwo przejść.

W końcu, po dłuższej wędrówce, podczas której kilka razy szukałem znaków oznaczających niebieski szlak, dotarliśmy do Wodospadu Szklarki. Ten wodospad o wysokości ponad 13 metrów jest drugim co do wysokości, wodospadem w polskich Karkonoszach. Pierwszym jest Wodospad Kamieńczyka, który wcześniej opisałem. Cechą wyróżniającą Wodospad Szklarki jest jego zwężanie się ku dołowi, co wygląda efektownie.

Wodospad Szklarki
Wodospad Szklarki

Przy Wodospadzie Szklarki zrobiliśmy krótki odpoczynek. Następnie wyszliśmy z Karkonoskiego Parku Narodowego i zielonym szlakiem, wzdłuż rzeki Kamienna, zaczęliśmy iść w stronę centrum Szklarskiej Poręby. Jest to dosyć ciekawy szlak turystyczny, który jest mało uczęszczany, a można przy nim spotkać ciekawe formy skalne, jak Czerwona Jama. Czerwona Jama jest jaskinią o głębokości 6 metrów, w której można zobaczyć nacieki koloru czerwonego, co wygląda niesamowicie.

W centrum Szklarskiej Poręby tym razem zaszliśmy tylko do sklepu spożywczego, żeby kupić coś na obiad i kolejne podróże, a w szczególności wycieczkę objazdową, którą mieliśmy wykupioną na następny dzień.

Przeczytaj również:

Dzień pierwszy: Stare Miasto, wyspy, Hala Stulecia i Fontanna multimedialna we Wrocławiu.

Dzień drugi: Panorama Racławicka i ogród zoologiczny we Wrocławiu.

Dzień trzeci: Zamek Książ i Szklarska Poręba.

Dzień czwarty: Zakręt Śmierci, Wielki Kamień i Jakuszyce.

Dzień szósty: Zamek Stolpen, Bastei i Twierdza Königstein.

Dzień siódmy: Zapora Pilchowice, Jelenia Góra i Cieplice.

Dzień ósmy: Drezdeńskie skarby.

Dzień dziewiąty: Karpacz i Śnieżka.

Dzień dziesiąty: Szrenica, Łabski Szczyt, Śnieżne Kotły i Wielki Szyszak.

Dzień jedenasty: Czeska Praga i balet Carmen.

Dzień dwunasty: Chybotek i Złoty Widok w Szklarskiej Porębie.

Dzień trzynasty: Piwo w Libercu.

Dzień czternasty: Wyjazd ze Szklarskiej Poręby.

Oceń wpis
[Maks.: 1 Średnia: 5]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.