Strona główna > Z dala od klawiatury > Księga skarg i zażaleń > Przygody z bankiem Pekao
Kategorie
Księga skarg i zażaleń

Przygody z bankiem Pekao

Jakiś czas temu wraz z żoną zaciągnęliśmy kredyt hipoteczny w banku Pekao SA. Pozytywną odpowiedź w sprawie udzielenia kredytu otrzymaliśmy w kilka dni po złożeniu dokumentów, co miło nas zaskoczyło. Mimo że dokumenty złożyliśmy również w innych bankach, to już nie czekaliśmy na ich decyzję, ponieważ Bank Pekao SA w tym momencie miał lepszą ofertę. Niestety skorzystanie z usług tego banku okazało się porażką.

Z pierwszym problemem spotkaliśmy się zaraz po otrzymaniu pozytywnej decyzji. Zadowoleni z tego, że szybko udało się załatwić kredyt, podpisaliśmy z deweloperem umowę notarialną, gdzie mieliśmy określony czas na sfinalizowanie kredytu. W tej umowie były podane wszystkie niezbędne informacje wraz z datą, do kiedy ma zostać przelana pierwsza część (transza) kredytu. Niestety tym razem bank zaczął się ociągać i dopiero po interwencji dewelopera, kiedy minęło kilka dni od terminu przelewu, zostaliśmy wezwani na podpisanie umowy kredytowej.

Już myśleliśmy, że to był pierwszy i ostatni problem z bankiem, ale się myliliśmy. Podczas spotkania w sprawie podpisania umowy kredytowej okazało się, że za każdą transzę bank będzie pobierał dodatkowe 200 zł, gdzie wcześniej nikt nas o takim opłacie nie poinformował. No trudno, nie chcieliśmy znowu składać dokumentów do innych banków i odwlekać zakupu mieszkania, więc zgodziliśmy się na te opłaty i podpisaliśmy kredyt.

Zanim podpisaliśmy kredyt, otrzymaliśmy dwa klucze dostępu do konta internetowego, co było dziwne, ale cóż, byli przygotowani na to, że podpiszemy z nimi umowę kredytową. Po podpisaniu umowy próbowałem się zalogować na konto, ale niestety nie mogłem. Po kilku telefonach okazało się, że po podpisaniu umowy zostały wysłane nowe klucze, a tymi, które wpisywałem, zablokowałem dostęp do konta. Dopiero enty konsultant to zauważył i zresetował tak ustawienia, że mogłem w końcu zalogować się do swojego konta. Kolejna porażka, kolejne nerwy i czas stracony na kontakcie z konsultantami banku,

Stwierdziłem, że nie ma sensu korzystać z dwóch kont i stare, które miałem w innym banku zamknąłem, a płatności przeniosłem do konta Pekao SA. Przy podpisywaniu umowy kredytowej osoba, z którą podpisywaliśmy tę umowę, zaznaczyła, że karty płatnicze nie zostaną nam wydane, więc do tej osoby wysłałem wiadomość z zapytaniem, czy kartę płatniczą mogę uzyskać tylko w placówce, w której podpisywałem umowę, czy w dowolnej jednostce. Niestety przez kilka dni nie otrzymywałem odpowiedzi, więc poszedłem do najbliższej placówki zapytać się o tę kartę. Okazało się, że zostały do nas wysłane dwie karty płatnicze. I tu szok. Jak to?! Zostałem poinformowany, że opiekunka naszego kredytu wysłała karty płatnicze, oczywiście bez poinformowania nas o tym. Nawet nie podpisaliśmy aneksu do umowy w sprawie chęci posiadania kart płatniczych. Niezły bałagan.

Posiadając dwie karty płatnicze, miałem chwilę spokoju. Z jednej karty korzystałem, a druga leżała niepotrzebna. I tu pojawił się kolejny problem. Okazało się, że pobierane są dwie opłaty za karty płatnicze, mimo że tylko jedną aktywowałem. Kolejna reklamacja i wyjaśnienie banku. Zostałem poinformowany, że nie muszę aktywować karty, aby była pobierania opłata za korzystanie z niej. Taka ciekawostka. Skąd o niej mogłem wiedzieć, skoro nie podpisywałem dokumentu wydania kart.

Nie mogłem pozbyć się karty w ten sam sposób, który ją otrzymałem, tylko musiałem w dowolnej placówce złożyć dyspozycję jej anulowania. Poszedłem do banku, złożyłem dyspozycję anulowania karty i otrzymałem potwierdzenie tej czynności. Niestety moja radość trwała do kolejnego rozliczenia, gdzie ponownie została naliczona opłata za kartę, która została anulowana. Kolejna wizyta w placówce, ale tym razem była inna osoba, która poinformowała, że przekaże informacje osobie zatwierdzającej anulowanie karty, żeby się ze mną skontaktowała. Dni mijają i cisza. Następnym razem do banku poszła żona i również nic nie załatwiła. Dopiero po czwartej interwencji sprawa została załatwiona i na konto otrzymałem zwrot niesłusznie naliczonych opłat. Uff.

Problem z kartami to niestety nie koniec. Po otrzymaniu z sądu wniosku o wpisaniu nas do księgi wieczystej skontaktowaliśmy się z opiekunką naszego kredytu w celu otrzymania dokumentów do wpisania banku do hipoteki. Na odpowiedź czekaliśmy około miesiąca. Działają błyskawicznie.

W końcu otrzymaliśmy dokumenty do wypełnienia i zaniesienia do sądu. Niestety nie mogliśmy tego zrobić, ponieważ zostały błędnie wypełnione! Co z tego, że list został nadany na poprawny adres, skoro w dokumentach podana jest inna miejscowość. Ulica i numer mieszkania się zgadzają. Eh.

Następnym razem chyba trzeba będzie postąpić tak, jak p. Zbigniew Stonoga, czyli nasłać im ch#$ów. Może w wulgarnym języku zrozumieją, wezmę się za pracę i zrobią porządek ze swoim bałaganem. Ja mogę jedynie wyczulić na korzystanie z usług banku Pekao SA.

Oceń wpis
[Maks.: 1 Średnia: 5]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.