Strona główna > Z dala od klawiatury > Podróże > Wakacje 2017 – Dolina Białego przez Dolinę Strążyską
Kategorie
Podróże

Wakacje 2017 – Dolina Białego przez Dolinę Strążyską

Ze względu na to, że poprzedniego dnia przeszliśmy dosyć spory kawałek drogi, obeszliśmy Giewont przez Czerwone Wierchy, to ten dzień miał być spokojniejszy. Z zaznaczeniem miał być, ponieważ planowaliśmy tylko spacer przez Dolinę Strążyską, ale nie wyszło.

Zgodnie z planem mieliśmy iść do Doliny Strążyskiej, więc po wyjściu z domu gościnnego leśną ścieżką doszliśmy do Drogi pod Reglami. Czarnym szlakiem zaczęliśmy iść w stronę wejścia do Doliny Strążyskiej, mijając wypasające się owieczki, bacówkę i zabudowania zakopiańskiej Mraźnicy.

Gdy doszliśmy do wejścia do Doliny Strążyskiej, stwierdziliśmy, że jednak pójdziemy jeszcze kilka kroków dalej i najpierw wstąpimy do Doliny ku Dziurze. Po kilku minutach byliśmy przy wejściu do doliny, która nie wymaga wniesienia opłaty za wejście. Tak samo jest z Doliną za Bramką.

Dolina ku Dziurze o długości 1.6 km wzięła swoją nazwę od jaskini Dziura, która znajduje się w środkowej części doliny i na niej kończy się niebieski szlak. Szlak poprowadzony jest wzdłuż Potoku ku Dziurze, którego źródło jest u stóp Sarniej Skały (1377 m n.p.m.) i jest prosty oraz szybki do przejścia.

Wejście do jaskini Dziura zajęło nam ponad 20 minut i po dojściu oczywiście weszliśmy do środka. Niestety nie mieliśmy ze sobą latarki, więc nie wchodziliśmy głęboko, tylko zatrzymaliśmy się w pierwszej komorze, która doświetlana jest przez otwór w stropie. W ten upalny poranek miło tu było, ze względu na niską temperaturę.

Jaskinia Dziura
Jaskinia Dziura

Zejście z jaskini zajęło nam około 20 minut i po dojściu do Drogi pod Reglami wróciliśmy do wejścia do Doliny Strążyskiej. Tutaj kupiliśmy wejściówki i ruszyliśmy przed siebie przez Dolinę Strążyską.

Szlak przez Dolinę Strążyską prowadzi wzdłuż wartkiego Strążyskiego Potoku, którego źródło znajduje się u podnóża masywu Giewontu. Podobnie jak sama dolina. Mimo że dolina poprowadzona jest przez zalesiony teren, to od czasu do czasu przebijają się skały, a uroku dodaje potok, który na drodze ma liczne kaskady.

Początkowo droga prowadzi czerwonym szlakiem, który na Polanie Strążyskiej odbija w kierunku Przełęczy w Grzybowcu. Przez polanę prowadzi czarny szlak, zwany Ścieżką nad Reglami. Natomiast ostatni odcinek poprowadzony jest żółtym szlakiem, aż do wodospadu Siklawica.

Dojście do Polany Strążyskiej zajmuje około 40 minut i pierwszy widok, na który trafiamy, dochodząc do niej, to wyłaniający się Giewont. Chyba że jest mgła, to go nie dostrzeżemy, ale w pogodny dzień widok na Giewont jest niesamowity.

Kolejnym elementem, który na Polanie Strążyskiej rzuca się w oczy, są szałasy, które kiedyś służyły pasterzom podczas wypasania owiec. Poza tym znajduje się tu bufet góralski i punkt TOPR. Bardzo fajne miejsce, w którym można by było odpocząć, gdyby nie ten tłum.

Minęliśmy Polanę Strążyską i żółtym szlakiem poszliśmy w stronę Siklawicy, wodospadu, który podzielony jest na dwie części. Górna ma wysokość 10 metrów, natomiast dolna, która dostępna jest dla turystów ma 13 metrów wysokości. Nie jest to duży wodospad, więc spokojnie można do niego podejść i się ochłodzić, choć trzeba poczekać na swoją kolej. Tak, ustawiają się kolejki do wodospadu.

Spod Siklawicy wróciliśmy na Polanę Strążyską i tu na chwilę się zatrzymaliśmy, ponieważ z żoną musiałem uzgodnić, co robimy dalej. Ona chciała wracać do miasta, ja również, ale przez Dolinę Białego. Udało się ją przekonać, choć nie było to proste ze względu na dosyć ostre podejście, które widać od razu przy rozdrożu.

Czarnym szlakiem, a właściwie Ścieżką nad Reglami ruszyliśmy w dalszą podróż po Tatrach i po niecałej godzinie dosyć męczącej w ten upalny dzień wędrówce byliśmy na Czerwonej Przełęczy. Tutaj zostawiłem żonę na ławce, ponieważ chciałem wskoczyć na Sarnią Skałę, a jej już się nie chciało tam iść i szybko ruszyłem na szczyt. Po drodze tylko zatrzymała mnie pani, abym zrobił jej zdjęcie z Sarnią Skałą, ponieważ nie chciała już wchodzić po skałach na szczyt. Zrobiłem zdjęcia i wskoczyłem na górę.

Widok na Giewont z Sarniej Skały
Widok na Giewont z Sarniej Skały

Z Sarniej Skały od strony północnej rozciąga się kapitalny widok na Zakopane, od południowej na inne szczyty Tatr, a przede wszystkim na Giewont. Z Małołączniaka, czy z Kopy Kondrackiej jest piękny widok na ten najbardziej popularny szczyt w polskich Tatrach, ale z Sarniej Skały jest równie niesamowity. Warto tutaj wejść, aby zobaczyć ten widok.

https://www.instagram.com/p/BZBz347Hllw/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

Na Sarniej Skale zrobiłem kilka fotek i zbiegłem do swojej żony, która czekała na mnie na Czerwonej Przełęczy. Oglądając zdjęcia, mogła tylko żałować, że nie wybrała się ze mną na tą skalistą grań.

Z Czerwonej Przełęczy ruszyliśmy dalej Ścieżką nad Reglami w kierunku Doliny Białego. Tutaj już schodziliśmy, więc w kilka minut doszliśmy do górnego piętra Doliny Białego, przy którym, a właściwe za wyschniętą odnogą Białego Potoku, rozdzielają się szlaki. Prosto biegnie czarny szlak, a w lewo żółty przez dolinę i tu właśnie skręciliśmy.

Początkowo nic nadzwyczajnego nie widzieliśmy. Dopiero po dojściu do drugiej odnogi Białego Potoku zobaczyliśmy wodę spływającą po kilku kaskadach, które razem tworzyły piękny widok. Dalej szliśmy wzdłuż Białego Potoku, słuchając szumu wody i po przejściu kilkudziesięciu metrów weszliśmy w niewielki wąwóz, ale za to bardzo uroczy.

Dalsza część drogi nadal prowadziła wzdłuż koryta Białego Potoku. Raz koryto było głębokie, a innym razem wystarczyło schylić się, aby nabrać w ręce wody. Niezależnie od głębokości koryta szum wody umilał wędrówkę.

Po drodze do wylotu Doliny Białego minęliśmy jeszcze nieczynną już sztolnię, w której wydobywany był uran. W okresie, kiedy sztolnia funkcjonowała, okolica była zamknięta dla turystów i ponoć ściśle pilnowana.

Wejście do kopalni uranu
Wejście do kopalni uranu

Spory kawałek drogi za sztolnią doszliśmy do kolejnego wąwozu, ale tym razem większego i w niektórych miejscach zdecydowanie węższego od poprzedniego. Było to drugie po Sarniej Skale najciekawsze miejsce, które zobaczyłem tego dnia.

Dolina Białego
Dolina Białego

Pierwsze co zrobiliśmy po wyjściu z Doliny Białego, to podeszliśmy do budki z drewnianymi przedmiotami i najbliższym nam dzieciom kupiliśmy drobne prezenty. Następnie ścieżką wzdłuż Białego Potoku doszliśmy do Drogi do Białego, a dalej do ulicy Grunwaldzkiej, którą doszliśmy do parku im. Józefa Piłsudskiego. Nie śpiesząc się, przeszliśmy do Placu Niepodległości, mijając długą pergolę, w której znajdują się tablice upamiętniające Kurierów Tatrzańskich, a następnie pomnik Grunwaldzki, upamiętniający bitwę pod Grunwaldem.

Tablice upamiętniające Kurierów Tatrzańskich
Tablice upamiętniające Kurierów Tatrzańskich
Widok na Giewont z placu Niepodległości
Widok na Giewont z Placu Niepodległości

Z Placu Niepodległości jest bardzo ładny widok na Giewont, więc nie trzeba wchodzić na góry, aby podziwiać ten masyw. Sami chwilę popatrzyliśmy na Giewont i ulicą generała Andrzeja Galicy doszliśmy do Krupówek. Spokojnie przeszliśmy przez deptak i ruszyliśmy w stronę naszego domu gościnnego.

Dzień zakończyliśmy standardowo. Z piwem poszliśmy do altanki i w miłej atmosferze je spożyliśmy, zbierając siły na następny dzień, który ponownie mieliśmy spędzić w górach, a planowaliśmy kolejną dłuższą wędrówkę.

Poprzedni dzień Spis treści Następny dzień
Oceń wpis
[Maks.: 1 Średnia: 5]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.