Strona główna > Z dala od klawiatury > Podróże > Wakacje 2017 – Lenistwo w Zakopanem
Kategorie
Podróże

Wakacje 2017 – Lenistwo w Zakopanem

Przedostatni dzień urlopu rozpoczął się od niewielkiego deszczu, co po części potwierdzało wczorajszą prognozę, ponieważ nie było burzy. Przynajmniej w Zakopanem nie było, a nie wiadomo, co działo się u sąsiadów po drugiej stronie gór. W każdym razie reszta dnia była upalna, więc trochę smutno nam było, że nie wybraliśmy się na Rysy, choć i tak miło spędziliśmy ten dzień.

Po smacznym śniadaniu z widokiem na góry ruszyliśmy na spacer do Zakopanego. Kolejny raz doszliśmy do Drogi pod Reglami i czarnym szlakiem poszliśmy w stronę wejścia do Doliny Białego.

https://www.instagram.com/p/BZYInkkHtyP/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

W niecałą godzinę spokojnej wędrówki doszliśmy do bacówki Pod Reglami, w której zakupiliśmy świeże serki i żętycę. W tym miejscu można kupić i od razu zjeść jedne z najlepszych serków w okolicy, a przynajmniej nam zawsze trafiały się przepyszne. Kiedyś takie dobre oscypki były również w bacówce na Mraźnicy, ale niestety teraz ciężko tam na takie trafić. Żętyca, czyli kwaśne mleko, również było pyszne. Nie wszyscy mogą pić takie specyfiki ze względu na możliwe nieoczekiwane skutki uboczne, powodujące próbę pobicia rekordu w biegu do toalety. Mnie to nie groziło, choć poczułem ciepło w brzuchu.

https://www.instagram.com/p/BZami33nxn_/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

Do Krupówek doszliśmy, skracając sobie drogę za wejściem do Doliny Białego, idąc leśną ścieżką wzdłuż Białego Potoku, następnie ulicą Grunwaldzką i przechodząc przez Plac Niepodległości. Tutaj zaczęliśmy szukać artysty, u którego moglibyśmy zamówić rysunek z naszą karykaturą. Już kilka razy próbowaliśmy wprowadzić w życie taki pomysł, ale zawsze trafiało się coś, co nas od niego odciągało. Tym razem musiało się udać.

Przechodząc przez Krupówki, podchodziliśmy do każdego malarza i patrzyliśmy na jego rysunki. Niektórzy mieli zbyt ostrą kreskę, więc od razu odpadali, chcieliśmy coś łagodniejszego. Inni mieli już kolejkę chętnych. W końcu przeszliśmy prawie całe Krupówki i trafiliśmy na puste stanowisko. Wisiała tylko kartka z numerem telefonu. Zadzwoniliśmy i zaraz zostaliśmy modelami.

Przeniesienia naszych postaci na kartkę nie zajęło dużo czasu. W międzyczasie mogliśmy poczuć się jak celebryci. Podchodzili do nas turyści, porównywali nas z karykaturami i się uśmiechali. Niektórzy dopytywali o cenę i czas tworzenia karykatury czy portretu. Była też miła para, która zrobiła nam kilka zdjęć na pamiątkę.

Nasza karykatura
Nasza karykatura

Jaki był końcowy efekt? Bardzo spodobało nam się przedstawienie nas w zabawny sposób jako piechurów z ciupagami spod samiuśkich Tater. Po powrocie do domu zleciliśmy obsadzenie karykatury w ramie, a następnie powiesiliśmy ją w widocznym miejscu.

https://www.instagram.com/p/BgWRDYKgywR/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

Zadowoleni z rysunku ruszyliśmy w stronę ulicy Kościeliskiej, którą przecięliśmy, idąc przejściem podziemnym. Po drugiej stronie zatrzymaliśmy się przy budce z goframi, gdzie złożyliśmy małe zamówienie. Gofry były smaczne, ale bez porównania z tymi, które jedliśmy w cukierni Samanta.

Z podniesionym poziomem cukru przeszliśmy przez kolejne niesamowicie zatłoczone miejsce w Zakopanem. Na Targowisku można kupić „regionalne” produkty takie jak świeże oscypki wyjęte o świcie z hermetycznych opakowań, dżemy z żurawiny w słoikach z odklejoną naklejką firmową, czy góralskie kapcie Made in Turkey. Można też trafić na prawdziwe regionalne produkty, ale trzeba poszukać.

Tatry spod Gubałówki
Tatry spod Gubałówki

Z targowiska ruszyliśmy czarnym szlakiem na Gubałówkę. Niestety znów pośród niesamowitej ilości śmieci, co musiałem udokumentować. To jest bardzo przykre, jakimi śmieciarzami są niektórzy Polacy. Podejrzewam, że wiele z takich osób w mediach społecznościowych dodaje hashtagi w stylu #wgórachjestwszystkocokocham, a idąc z butelką wody w góry, po opróżnieniu wyrzuca ją w krzaki. Ciekawe czy we własnym domu też robią taki śmietnik?

Widok na Tatry spod Gubałówki
Widok na Tatry spod Gubałówki

Idąc na Gubałówkę, nie śpieszyliśmy się i wielokrotnie zatrzymywaliśmy, patrząc na piękne Tatry za nami. Na szczyt dotarliśmy w niecałą godzinę. Tutaj zatrzymaliśmy w jednym z punktów gastronomicznych, w którym moja żona zajęła miejsce na tarasie z widokiem na góry, a ja poszedłem po zimne piwo i lody. Miło spędziliśmy tu czas, popijając zimne, rozwodnione piwo w plastikowych kubkach. Kolejny raz nie zajdziemy do tego miejsca.

https://www.instagram.com/p/BZgsaVuHTSv/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

Owieczki na Gubałowce
Owieczki na Gubałowce

Po wypiciu piwa pospacerowaliśmy jeszcze trochę po Gubałówce, a następnie żółtym szlakiem zeszliśmy do ulicy Powstańców Śląskich. Z zejściem mieliśmy mały problem, ponieważ szlak nie był opisany, więc schodziliśmy na wyczucie po dostępnych ścieżkach, ale trafiliśmy.

Z ulicy Powstańców Śląskich do ulicy Kościeliskiej doszliśmy, cofając się w stronę centrum Zakopanego, a następnie wchodząc w ulicę Ubocz. Tutaj po przejściu mostu nad Cichą Wodą Zakopiańską minęliśmy Drogę do Rojów i pojawiliśmy się na Kościeliskiej. Stąd już mieliśmy prostą drogę na Mraźnicę.

Ostatni wieczór w Zakopanem spędziliśmy w pokoju. Niestety zrobiło się chłodno i zaczął wiać silny wiatr, więc niezbyt przyjemnie by było posiedzieć w altance. Do tego zaraz niebo przykryły ciemne chmury i zaczęło kropić.

Poprzedni dzień Spis treści Następny dzień
Oceń wpis
[Maks.: 1 Średnia: 5]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.