Strona główna > Z dala od klawiatury > Podróże > Drift Masters European Championship 2018 w Płocku
Kategorie
Podróże

Drift Masters European Championship 2018 w Płocku

Jestem osobą, która co prawda interesuje się nowinkami w świecie motoryzacji, ale sporty motorowe są jedną z ostatnich punktów na mojej liście rzeczy, dla których warto poświecić czas. Nie widzę nic przyjemnego w oglądaniu wyścigów, choć kiedyś wiele godzin spędziłem na graniu w gry typu Colin McRae Rally czy NFS i z chęcią bym do tego powrócił, gdybym miał czas.

Drift Masters European Championship 2018
Drift Masters European Championship 2018

W sportach motorowych poza oglądaniem nudnych wyścigów nie podoba mi się również to, że mają negatywny wpływ na środowisko. Nie dość, że do atmosfery wraz ze spalinami dostają się zanieczyszczenia, to w przypadku driftu powstaje jeszcze problem z zaśmiecaniem środowiska gumą z opon, a te co chwilę muszą być wymieniane.

Dziwne zatem jest to, że podczas spotkania z przyjaciółmi, gdy ustalaliśmy miejsce wspólnego wyjazdu padło na Płock i mistrzostwa w kontrolowanym poślizgu, a ja się na to zgodziłem. Uprzedzam, że nie byłem wtedy pod wpływem alkoholu, gdyż byłem kierowcą. Po prostu stwierdziłem, że fajnie będzie spędzić czas razem, a że większość była za zobaczeniem na żywo zawodów, to musiałem się do tego dostosować.

Tego samego wieczoru kupiliśmy cztery bilety na Drift Masters European Championship 2018. Pozostało tylko znaleźć nocleg, aby nie wracać w nocy do domu, ale tym zajęliśmy się trochę później na spokojnie.

Drift Masters European Championship 2018 odbyły się 9 czerwca na stadionie im. Kazimierza Górskiego. Same wyścigi rozpoczynały się od godziny 19, ale już wcześniej można było przyjść, popatrzeć na samochody przygotowane do driftu, kupić piwko i zająć krzesło w dogodnym miejscu.

Do Płocka przyjechaliśmy kilka godzin przed zawodami, aby odebrać zarezerwowany apartament i wyskoczyć na stare miasto trochę pochodzić i zjeść obiad. Innym razem ten wyjazd opiszę bardziej szczegółowo.

Gdy dotarliśmy na stadion im. Kazimierza Górskiego, już było dużo osób. Mała część oglądała „driftowozy”, inni zajęli już miejsca na trybunach, a chyba większość widzów czekała w kolejce po piwo i coś do jedzenia. My zaczęliśmy od oglądania samochodów po tuningu. Niektóre z nich miały około 1000 KM, ale dopiero na torze można było zobaczyć, co potrafią.

Zanim znaleźliśmy jakieś ciekawe miejsca, pomyśleliśmy o zakupie piwa, ale kolejki przed punktami gastronomicznymi wybiły nam ten pomysł z głowy. Poza tym zbliżała się pora na pierwszy wyścig, więc musieliśmy zadowolić się wodą.

Pierwszy wyścig nie zaczął się imponująco. Popsuło się coś w jednym z samochodów, więc od razu został zabrany z toru, a drugi zrobił tylko pokazową rundę. Niestety nie był to jedyny taki incydent. Zawody wielokrotnie były przerywane, bo coś się popsuło lub połamało w którymś z samochodów. Mechanicy starali się od razu naprawić awarię, aby samochód mógł zostać dopuszczony do dalszej jazdy. Gdy nie udało się naprawić, to pojazd był dyskwalifikowany.

Zawody zakończyliśmy około północy, czyli po 5 godzinach oglądania samochodów, które jeździły po torze w kontrolowanym poślizgu. Niestety nie doczekaliśmy się finału, ponieważ byliśmy już zmęczeni, a do końca zostało jeszcze kilka wyścigów. Zakończyliśmy na rywalizacji dwóch braci ze Szwecji, z których starszy odpadł z zawodów przez awarię samochodu. Przykra sprawa.

Przez całe zawody poziom adrenaliny podnosił się, gdy samochody, jadąc bokiem, były o kilka centymetrów od siebie i opadał, gdy długo trzeba było czekać na kolejny wyścig. Chcąc być bliżej toru, na ciele można było poczuć kawałki gumy odrywanej od opon podczas poślizgu. Do tego ta atmosfera, którą tworzyła publiczność. Ryk ludzi i dźwięki z wuwuzel. Pisk opon i samochody wyłaniające się z dymu jak w filmie grozy. Świetna sprawa!

Drift Masters European Championship zapadł mi w pamięci, mimo braku zainteresowania motosportem. Nie sądziłem, że w oglądaniu na żywo samochodów jadących w kontrolowanym poślizgu, może być tyle emocji i wytrzymam te 5 godzin. To doświadczenie pokazało mi, jaka jest duża przepaść pomiędzy oglądaniem wyścigów na ekranie telewizora czy komputera, a na żywo, więc każdemu polecam coś takiego przeżyć.

Mimo tego, że podobało mi się Drift Masters European Championship, to nie mam chęci pojawić się na takich zawodach kolejny raz. Chyba że znowu na jakieś imprezie przyjaciele wpadną na podobny pomysł. Nadal uważam, że jest więcej ciekawszych rzeczy do robienia i poza wyjątkowymi przypadkami nie warto tracić czasu na takie atrakcje, choć wiele innych osób może mieć odmienne zdanie, czego nie neguję.

Poniżej zamieszczam film ze zdjęciami z Drift Masters European Championship. Nie wszystkie zdjęcia są dobrej jakości ze względu na skalowanie i drgnięcie ręki. Nie kasowałem ich specjalnie, aby pokazać emocje, jakie towarzyszyły podczas zawodów.

Oceń wpis
[Maks.: 3 Średnia: 5]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.