Dzień dziewiąty: Karpacz i Śnieżka

Dziewiąty dzień naszego urlopu rozpoczęliśmy od dobrego śniadania, aby mieć siłę na chodzenie po górach. Tak, po dwóch spokojniejszych dniach przyszła pora na górską wędrówkę. Zapowiadał się słoneczny dzień, więc warto było z tego skorzystać.

A gdzie się wybraliśmy? Tym razem do Karpacza, aby z niego wejść na królową Karkonoszy, Śnieżkę. Więc w plecak spakowaliśmy prowiant wraz z kawą w termosie i samochodem ruszyliśmy do Karpacza.

Do Karpacza jechaliśmy przez miejscowość Sosnówka Górna, gdzie droga była kręta i czasami pod dużym nachyleniem, więc musiałem zwiększyć uwagę na to, co się dzieje przed nami. Ze względu na to, że pierwszym miejscem, do którego chcieliśmy zajść była Świątynia Wang, to zatrzymaliśmy się na płatnym parkingu, który znajduje się zaraz po wjeździe do Karpacza. Tu już zaczynał robić się tłok, więc bliżej centrum mielibyśmy problem z zaparkowaniem.

Z parkingu od razu zielonym szlakiem przeszliśmy do Świątyni Wang, czyli kościoła ewangelickiego, który z norweskiej miejscowości Vang w 1842 roku w częściach został przeniesiony do Karpacza. Została przetransportowana tylko część elementów kościoła, ponieważ wiele się już nie nadawało do użytku. W związku z tym brakujące elementy były dorabiane podczas budowy, posiłkując się dostępnymi rysunkami.

Świątynia Wang w Karpaczu
Świątynia Wang w Karpaczu

Konstrukcja kościoła wykonana jest z drewna bez użycia gwoździ. Do łączenia poszczególnych elementów użyto drewnianych złączy ciesielskich. Jedynie dzwonnica, która połączona jest ze świątynią, została zbudowana z kamienia, co po części chroni drewnianą konstrukcję przed silnym wiatrem.

Ze względu na to, że w niedzielę świątynię można zwiedzać dopiero po godzinie 11:30, a dokładnie po nabożeństwie, a my byliśmy około godziny 10, to nie czekaliśmy tyle czasu na wejście. Zrobiliśmy kilka pamiątkowych zdjęć i poszliśmy do kasy, aby opłacić wejście do Karkonoskiego Parku Narodowego.

Spod kasy ruszyliśmy niebieskim szlakiem, który jest bardzo prosty, a wręcz spacerowy, ponieważ cały czas idzie się brukową uliczką o znikomym nachyleniu. Ze względu na to, że szlak jest bardzo prosty, to szło nim wielu turystów. Może nie tak dużo, jak na Morskie Oko, ale co chwilę trzeba było kogoś omijać.

Około 40 minut zajęło nam dojście do Starej Polany, gdzie kiedyś znajdowało się Schronisko PTTK im. Bronisława Czecha. Niestety w grudniu 1966 roku budynek strawił pożar i do tej pory go nie odbudowano. Natomiast na jego miejscu utworzono niezadaszone miejsce odpoczynku ze stołami i ławkami. Skorzystaliśmy z tego miejsca, aby się napić ciepłej kawy.

Dalej ruszyliśmy zielonym szlakiem, który nie był już tak płaski, ale również był prosty. Tym szlakiem ruszyliśmy w stronę Kocioła Wielkiego Stawu, a zrobiliśmy tak dlatego, żebyśmy mogli popatrzeć na Wielki Staw z góry.

Dobrze zrobiliśmy, ponieważ widoki były piękne, a rozpoczęły się od Śnieżki, którą widzieliśmy w oddali. Szczyt wyróżniał się swoją wysokością nad innymi, więc nie było problemu, aby go rozpoznać. Co więcej, znajduje się na nim stacja meteorologiczna, co jeszcze bardziej wyróżnia Śnieżkę spośród innych gór. Trochę bliżej Śnieżki mogliśmy zobaczyć schronisko PTTK, które zostało nazwane Strzecha Akademicka.

Wokoło godzinę weszliśmy na Kocioł Wielkiego Stawu, którego wysokość sięga 1406 m n.p.m. Stąd postanowiliśmy przejść się kawałek, aby zobaczyć formację skalną, zwaną Słonecznik. Słonecznik znajduje się na północnym zboczu Smogorni, na wysokości 1423 m n.p.m. Składa się z kilku granitowych skał, na których widać silne oddziaływanie wiatru. Na jednej ze skał turyści układają kamienne formacje, co wygląda ciekawie.

Widok na Śnieżkę
Widok na Śnieżkę

Słonecznik jest dobrym punktem widokowym, z którego można podziwiać miejscowości znajdujące się u podnóża Karkonoszy, nawet Jelenią Górę. Pięknie prezentuje się zbiornik Sosnówka, którego lazurowy kolor wyróżnia się spośród otoczenia. Ze Słonecznika widać również Śnieżkę, a w słoneczny dzień pewnie można by było zobaczyć Łabski Szczyt, czy Szrenicę.

Miło można spędzić czas przy Słoneczniku, ale pod warunkiem, gdy się za nim schowamy. Niestety, ale już na tej wysokości wiatr był chłodny i nieprzyjemny, więc założyliśmy bluzy i Głównym Szlakiem Sudeckim, koloru czerwonego, ruszyliśmy w stronę Śnieżki.

Po drodze z góry oglądaliśmy Wielki Staw, Mały Staw z pobliskim schroniskiem Samotnia. Powyżej schroniska Samotnia z innej strony widzieliśmy Strzechę Akademicką, a dalej Śnieżkę. Ciekawie wyglądały jasne linie łączące te punkty. Tymi liniami są wyznaczone szlaki turystyczne.

Widok na May Staw, Samotnię, Strzechę Akademicką i Śnieżkę
Widok na May Staw, Samotnię, Strzechę Akademicką i Śnieżkę

Idąc Drogą Przyjaźni Polsko-Czeskiej, która biegnie przez płaskowyż o nazwie Równia pod Śnieżką, widzieliśmy, jak Śnieżka jest coraz bliżej, ale droga była przed nami jeszcze długa. Na szczęście widoki były piękne, dzięki czemu miło się wędrowało. Wrażenie wywarły na nas wrzosowiska z drobnymi, fioletowymi kwiatami. Trochę tylko przeszkadzał chłodny wiatr.

W końcu dotarliśmy do kolejnego schroniska, które nazywa się Dom Śląski. Schronisko, które zbudowano w latach 1921-1922, położone jest na wysokości 1400 m n.p.m. we wschodniej części Równi pod Śnieżką, na Przełęczy pod Śnieżką. Już z daleka było widać, że wokół schroniska jest pełno turystów. Oj było tłoczno. Na szczęście nie każdy decydował się na wejście na Śnieżkę.

Widok na Równie pod Śnieżką
Widok na Równie pod Śnieżką

Na Śnieżkę można wejść niebieskim szlakiem, który jest w miarę łagodny, ale trzeba spory kawałek obejść. Drugim szlakiem jest czerwony, ale on już jest wymagający, gdyż pod dosyć dużym nachyleniem trzeba wchodzić po skałach, z czym nie każdy sobie radził. My wybraliśmy czerwony szlak, aby ułatwić sobie drogę powrotną.

Po wejściu na Śnieżkę (1602 m n.p.m.) ukazała się nam piękna panorama na Karkonosze. Najbardziej spodobały nam się widoki, które znajdują się po czeskiej stronie, ponieważ widać było, jak daleko ciągną się Karkonosze. Po stronie polskiej widać przede wszystkim miejscowości znajdujące się w Kotlinie Jeleniogórskiej. W związku z tym usiedliśmy na trawie po stronie czeskiej i zaczęliśmy delektować się pięknym widokiem.

Najstarszym budynkiem na Śnieżce jest drewniana kaplica św. Wawrzyńca, której budowa rozpoczęła się w 1665 roku i została zakończona w 1681 roku. Innym ciekawym budynkiem jest Obserwatorium Wysokogórskie Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wybudowane w 1974 roku. Budynek składa się z trzech dysków różnej wielkości, które znajdują się na różnych wysokościach. Wygląda to kosmicznie, ale dzięki temu budynek widać z daleka. Po stronie czeskiej znajduje się górna stacja kolejki linowej, która została oddana do użytku w 2014 roku, więc w prosty sposób umożliwia dotarcie na szczyt. Można tu również zobaczyć budynek czeskiej poczty, na którym znajduje się taras widokowy.

Na Śnieżce zjedliśmy po kanapce, napiliśmy się kawy i odpoczęliśmy, spoglądając na pobliskie góry, ale nadszedł czas, aby zejść do Karpacza. Zaczęliśmy schodzić czerwonym szlakiem, a następnie niebieskim w stronę Domu Śląskiego. Po minięciu schroniska, na rozdrożu na Przełęczy Pod Śnieżką, skręciliśmy w prawo, aby dalej iść czarnym szlakiem. Chcieliśmy jeszcze z bliska zobaczyć Strzechę Akademicką i Samotnię,