Strona główna > Z dala od klawiatury > Podróże > Ogród Świateł w Powsinie
Kategorie
Podróże

Ogród Świateł w Powsinie

Kilka lat temu, a dokładnie w 2017 roku, wraz z żoną wybraliśmy się do warszawskiego Wilanowa na spacer po Królewskim Ogrodzie Światła, co opisałem w artykule „Zimowy spacer po Wilanowie„. Dwa lata później powtórzyliśmy taki wypad. Jego opis dostępny jest w artykule „Spacer po Królewskim Ogrodzie Światła w Wilanowie„. W tym roku minęły kolejne dwa lata, więc tradycyjnie przyszła pora na krótką podróż na zimowy pokaz świateł. Tym razem jednak nie wybraliśmy się do Wilanowa, a do Powsina na Ogród Świateł, którego tematem przewodnim był Piotruś Pan.

Gdy dowiedzieliśmy się o tym pokazie, uznaliśmy, że pewnie będzie tak samo ciekawy, jak Magiczny Ogród Króla w Wilanowie. Zdecydowanie wyższa cena też na to wskazywała, więc długo nie zastanawialiśmy się nad odwiedzeniem tego miejsca. Odezwaliśmy się tylko na naszych przyjaciół, czy nie chcą tam się z nami i ze swoimi dziećmi wybrać. Odpowiedź była twierdząca, więc zarezerwowaliśmy bilety na ten sam dzień i godzinę.

Dojazd do Powsina okazał się czasochłonny. Mimo weekendu był duży ruch i jak się okazało, sporo samochodów jechało właśnie na pokaz Piotruś Pan. Nawet był korek przed wjazdem na parking przed Ogrodem Botanicznym, w którym odbywał się pokaz.

Zaparkowaliśmy na dużym parkingu, który był płatny. Przed wyjściem z parkingu opłaciliśmy bileciki i skierowaliśmy się całą paczką do wejścia do Ogrodu Botanicznego.

Powsin Ogród Świateł
Ogród Świateł

Po dojściu na miejsce okazało się, że są dwie kolejki. Mniejsza do kasy biletowej i większa do wejścia dla osób posiadających rezerwację, czyli dla nas. Skierowaliśmy się tam, aby ustawić się w kolejce.

Przy wejściu doszło do ciekawej sytuacji. Dzieci otrzymywały książeczki z mapą i ze zdrapkami, na których trzeba było zaznaczać poprawne odpowiedzi na pytania podane przy stacjach, rozłożonych w różnych miejscach Ogrodu Świateł. Po poprawnym wypełnieniu można było odebrać nagrodę. Przechodząc przez bramkę, nasi przyjaciele z córką przechodzili razem, a my z żoną i ich synem za nimi. Oni dostali dwie książeczki zgodnie z ilością dzieci na bilecie, my dodatkowo jeszcze jedną, bo się nie zorientowali, że dziecko nie jest nasze. Taka drobna pomyłka na naszą korzyść.

Powsin Ogród Świateł Piotruś Pan
Ogród Świateł Piotruś Pan

Po ogrodzie szliśmy zgodnie ze wskazówkami na mapie, odhaczając kolejne atrakcje z listy. Dzieci nawet miały radochę, że mogą rozwiązywać zadania, choć chyba bardziej zadowolone były z samego spaceru. Razem miło się nam spędza czas.

Powsin Ogród Świateł Piotruś Pan
Ogród Świateł Piotruś Pan

Z atrakcji dostępne były takie punkty, jak:

  • Brama wejściowa
  • Tęczowa droga
  • Pokój marzeń
  • Magiczne krzesełko
  • Tunel multi-światła
  • Droga do gwiazd
  • Podróż do Nibylandi
  • Wioska Pikaninów
  • Pióropusz
  • Dzwoneczek
  • Drzewo kolorów
  • Choinka multimedialna
  • Tunel barwnych piór
  • Przystań Elfów
  • Aleja wróżek
  • Ramka elfów
  • Syreni ogon
  • Labirynt na Wyspie Czaszki
  • Skrzynia Skarbów
  • Piracki okręt Wesoły Roger
  • Bocianie gniazdo
  • Niby-łąka na wodzie
  • Krokodyl
  • Mapping
  • Pokaz laserowy

Mimo że się nie śpieszyliśmy, to wszystkie atrakcje zobaczyliśmy dosyć szybko. Nie było już tu co robić, więc z poprawnie wypełnionymi książeczkami zaczęliśmy szukać miejsca, gdzie można odebrać nagrody. Pan sprawdzający rezerwacje wskazał nam to miejsce, więc się tam skierowaliśmy. Musieliśmy tu ponownie stać w kolejne, a nagrodą okazały się breloczki z latarką.

Powsin Ogród Świateł Piotruś Pan
Ogród Świateł Piotruś Pan

Atrakcje w Ogrodzie Świateł nie były tak ciekawe, jak to jest reklamowane. Fakt, wiele z nich było dobrze wykonanych i przykuwających oko, jak piracki okręt, ale spacerując między nimi, zabrakło magii, jaką poczuliśmy, będąc wcześniej w Wilanowie. Byliśmy pozytywnie nastawieni, ale to, co zobaczyliśmy, nas rozczarowało. W szczególności słaby był mapping, który skończył się bardzo szybko i właściwie nie wiadomo, co miał pokazać.

Wspólne spotkanie miło zakończyliśmy na obiadokolacji. Pojechaliśmy do Trattoria Numero Uno, w której zjedliśmy przepyszne pizze i napiliśmy się gorącej, zimowej herbaty. Polecam ten lokal ze względu na miły personel i świetne jedzenie. Jedynym mankamentem jest niewielki parking przed lokalem.

Wraz z naszymi przyjaciółmi i ich dziećmi miło spędziliśmy trochę czasu. Razem pospacerowaliśmy, trochę posiedzieliśmy w ciepłym lokalu, pogadaliśmy i się pośmialiśmy. Lubię takie wypady, a to był kolejny wspólny wyjazd. Niedługo kolejne spotkanie, którego nie mogę się doczekać. Tym razem pewnie czeka na nas wspólna gra w pociągi (Wsiąść do Pociągu/Ticket to Ride) i Dixit 🙂

Oceń wpis
[Maks.: 1 Średnia: 5]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.