Strona główna > Z dala od klawiatury > Podróże > Dzień trzeci: Zamek Książ i Szklarska Poręba
Kategorie
Podróże

Dzień trzeci: Zamek Książ i Szklarska Poręba

Trzeci dzień naszej podróży rozpoczęliśmy od kawy zrobionej w taki sam sposób jak poprzedniego dnia oraz śniadania. Po spakowaniu się wymeldowaliśmy się i spakowaliśmy do samochodu. Następnie podjechaliśmy do dużego sklepu, który znajduje się niedaleko hotelu. Postanowiliśmy zrobić większe zakupy, aby w Szklarskiej Porębie, co chwilę nie chodzić do sklepu.

Do samochodu spakowaliśmy zakupy, ustawiłem AutoMapę, aby pokierowała nas do Szklarskiej Poręby, ale najpierw do zamku Książ. Po pobraniu danych LiveDrive! zauważyłem, że program zrobił dziwny objazd. Włączyłem wizualizację systemu AM’Traffic i okazało się, że dosyć długi odcinek autostrady A4 jest czarny, co świadczy o korku. Informacje systemu traffic zaraz zostały potwierdzone radiowymi wiadomościami.

Pojechałem tak, jak zasugerowała AutoMapa i okazało się, że w stronę Wrocławia jest gigantyczny korek. Jeszcze czegoś takiego nie widziałem. Niektórzy zrobili sobie już biwak na drodze, ponieważ i tak nie mieli, jak się ruszyć, ponieważ zablokowany mieli wyjazd z autostrady. Korek spowodowany był wypadkiem, który oczywiście był oglądany przez kierowców jadących w przeciwną stronę, czyli w tą, którą i my jechaliśmy. Niektórzy kierowcy okazali się niesamowitymi bezmózgowiami, ponieważ nagle z prędkości 120 km/h hamowali do 30 km/h tylko po to, aby sobie popatrzeć. Brak wyobraźni, który może spowodować wypadek.

W końcu dojechaliśmy do Wałbrzycha, a w sumie do jego dzielnicy Książ, gdzie znajduje się tak zachwalana rezydencja. Zaparkowaliśmy samochód na płatnym parkingu i ruszyliśmy w stronę zamku. Najpierw zaszliśmy na taras widokowy, z którego można podziwiać piękny zamek. Niedaleko tego tarasu znajdują się ruiny zamku Stary Książ, o którego istnieniu nic nie wiedziałem. Nawet po wejściu do Książańskiego Parku Krajobrazowego nie było informacji o istnieniu tych ruin, a szkoda, ponieważ fajnie by było je zobaczyć.

Zamek Książ widoczny z tarasu widokowego
Zamek Książ widoczny z tarasu widokowego

Z tarasu widokowego przeszliśmy do głównej atrakcji, zamku Książ. Zamek ten został wybudowany pod koniec XIII wieku przez księcia Bolka I Surowego. W 1648 roku jego zniszczone umocnienia przebudowano na tarasy ogrodowe w stylu francuskim. Następnie w latach 1705-1732 został przebudowany w stylu barokowym. Kolejna przebudowana miała miejsce w latach 1909-1923, kiedy dobudowano nowe skrzydło i zmodernizowano tarasy z fontannami.

W trakcie II Wojny Światowej zamek został przejęty przez władze III Rzeszy, które rozpoczęły przekształcanie go na kwaterę Adolfa Hitlera. W tym czasie została zniszczona duża część wystroju wnętrza. Pod zamkiem wydrążono podziemny schron oraz tunele, które z rezydencją zostały połączone przy pomocy szybu windowego o głębokości 41 metrów. Od kwietnia 2016 te podziemia zostały udostępnione turystom.

Gdy dotarliśmy do zamkowej bramy, to mój zachwyt minął. Co prawda również z bliska zamek wygląda świetnie i jest co podziwiać, np. rzeźby, zadbany ogród, czy tarasy, ale przesadzono z lokalną promocją. Mam na myśli to, że gdzie się nie spojrzało, tam złoty pociąg. Restauracja Złoty Pociąg, piwo Złoty Pociąg i nawet lody o tej samej nazwie. Nie ma co, świetny pomysł na biznes.

Zamek Książ
Zamek Książ

Weszliśmy do zamku, żeby zorientować się, jak wygląda sprawa z jego zwiedzaniem, ale było tyle ludzi, że zrezygnowaliśmy z czekania. Obeszliśmy tylko ogród, wyszliśmy z rezydencji i przez piękny park poszliśmy zobaczyć pobliską stadninę koni. W sumie szkoda, że nie poczekaliśmy, żeby wejść do środka, ale pewnie jeszcze tu wrócimy, kiedy sprawa z pociągiem ze złotem przycichnie i będzie można na spokojnie wejść do zamku.

Stado Ogierów Książ, bo taka jest nazwa tego obiektu, swoim rozmiarem robi niesamowite wrażenie. Łączy w sobie pięć stajni wybudowanych w formie czworoboku w 1884 roku, krytą ujeżdżalnię, wozownię i pensjonat. W stadninie hodowane są konie rasy śląskiej, angielskiej, wielkopolskiej, małopolskiej, czy angloarabskiej, na których odpłatnie można pojeździć, co jest świetną formą wypoczynku.

Zadowoleni z widoków, które przed chwilą mieliśmy okazję podziwiać, wróciliśmy do samochodu. Początkowo mieliśmy zajechać jeszcze do Wałbrzycha, aby zobaczyć to miasto, ale stwierdziliśmy, że lepiej od razu pojechać do Szklarskiej Poręby i tam sobie pochodzić, zanim się ściemni. Zatem ruszyliśmy do miejsca docelowego.

W Szklarskiej Porębie byliśmy po ponad godzinnej podróży. Jechaliśmy przez Bolków, a następnie Jelenią Górę, w której był spory ruch o tej porze. Nocleg zarezerwowany mieliśmy w Sun&Snow Resorts, który mieści się przy ulicy Górnej 19. Dojazd do tego obiektu prowadzi po stromej ulicy z wieloma zakrętami, więc wymaga sporej uwagi. W kolejnych dniach pobytu widziałem, że nie wszyscy są w stanie podjechać.

Po dojechaniu na miejsce poszliśmy do recepcji, która mieści się w drugim budynku, aby odebrać klucze. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że podczas odbioru klucza w postaci karty magnetycznej, musimy zapłacić kaucję zwrotną za ewentualne szkody. Trochę się zdziwiliśmy, ponieważ pierwszy raz spotkaliśmy się z czymś takim, ale oczywiście opłatę wnieśliśmy.

Kolejną sprawą dotyczącą rezerwacji, a o której nie napisałem wcześniej, jest to, że nocleg w tym kompleksie znaleźliśmy przez Booking.com, ale okazało się, że dla bezpośrednich rezerwacji online dostępny jest 3% upust, a to jest zauważalna różnica podczas dłuższego pobytu. W związku z tym zarezerwowaliśmy 10-dniowy pobyt bezpośrednio przez stronę internetową Sun&Snow Resorts.

Sun&Snow Resorts jest kompleksem składającym się z kilku budynków. W tym czasie, kiedy wraz z żoną spędzaliśmy czas w tym obiekcie, dla gości dostępne były apartamenty w dwóch budynkach, ale trzeci był już budowany. Budynki zostały wybudowane w formie bloków mieszkalnych, ale zostały przeznaczone pod najem, jako apartamenty. W piwnicy drugiego budynku dostępna jest recepcja, gdzie pracują osoby odpowiedzialne za wynajem mieszkań. Nie wiem, czy ze wszystkimi mieszkaniami tak jest, ale na pewno z większością. Jest to ciekawe rozwiązanie, ponieważ można sobie kupić takie mieszkanie w ciekawym turystycznie miejscu i wynajmować je turystom, a sprawami najmu zajmuje się zewnętrzna firma, która pobiera prowizję, czy też jakąś stałą opłatę za obsługę hotelową.

Nie wiem, jak jest z innymi, podobnymi obiektami, ale w przypadku tego w Szklarskiej Porębie, gdy spojrzy się na wyposażenie lokalu i cenę, to ciężko znaleźć lepszą ofertę noclegową. Co prawda do centrum miasta nie jest zbyt blisko, ponieważ około dwóch kilometrów, ale za to okolica jest cicha, nocujemy w dobrze wyposażonych i zadbanych apartamentach, które zawierają aneks kuchenny i balkon. Poza tym blisko jest sklep spożywczy, w którym ceny nie są zawyżone, jak to ma często miejsce w innych turystycznych miejscowościach. Na terenie kompleksu dostępny są parking dla gości, plac zabaw i grzybek piwny, w którym raz w tygodniu serwowany jest pieczony prosiak. Świetne miejsce, w którym miło spędziliśmy urlop i które możemy polecić innym osobom, które wybierają się do Szklarskiej Poręby.

Po odebraniu karty do pokoju poszedłem po samochód, żeby podjechać pod klatkę, aby wygodniej i szybciej było wypakować nasze bagaże i torby z zakupami. Trochę czasu minęło, zanim wszystko przenieśliśmy, ale po tym mogliśmy sobie zrobić świeżej kawy i zjeść kanapki. Przy okazji sprawdziliśmy, czy dostępne jest wszystko, co znajduje się na liście dostępnych przedmiotów, ale okazało się, że kilku rzeczy nie ma, w tym potrzebnej deski do kojenia. W związku z tym po posileniu się i wypiciu kawy poszliśmy do recepcji zgłosić brakujące przedmioty. Deskę do krojenia dostaliśmy od razu, więc zanieśliśmy ją do pokoju, a następnie ruszyliśmy zwiedzić miasteczko.

Widok na Karkonosze z ulicy Górnej w Szklarskiej Porębie
Widok na Karkonosze z ulicy Górnej w Szklarskiej Porębie

Do centrum Szklarskiej Poręby dotarliśmy po około 40 minutach. Szliśmy dosyć wolno i pierwszy raz, więc na wiele rzeczy zwracaliśmy uwagę. W centrum miasta tak, jak myślałem, było pełno turystów i festyn, choć nie tak uciążliwy, jak na przykład w Krynicy Morskiej. W niektórych miejscach ciężko było przeciskać się pomiędzy ludźmi, sklepami i straganami z oscypkami, magnesami, chustami, okularami, czy zabawkami, ale trochę sobie po nich pospacerowaliśmy. Sprawdziliśmy od razu, gdzie ewentualnie można przyjść coś zjeść, czy posiedzieć przy piwie oraz oferty biur podróży, ponieważ w planie mieliśmy wycieczki do Drezna i Pragi.

Powoli słońce zaczęło zachodzić, a my mieliśmy spory kawałek drogi do przejścia, a do tego odcinek wzdłuż lasu, więc zaczęliśmy się zbierać w stronę mieszkania. Zrobiło się ciemno, zanim doszliśmy na miejsce. W mieszkaniu otworzyliśmy wino, rozłożyliśmy się na łóżku i zaczęliśmy planować kolejne dni naszego wypoczynku.

Przeczytaj również:

Dzień pierwszy: Stare Miasto, wyspy, Hala Stulecia i Fontanna multimedialna we Wrocławiu.

Dzień drugi: Panorama Racławicka i ogród zoologiczny we Wrocławiu.

Dzień czwarty: Zakręt Śmierci, Wielki Kamień i Jakuszyce.

Dzień piąty: Wodospad Kamieńczyka, Szrenica i Wodospad Szklarki.

Dzień szósty: Zamek Stolpen, Bastei i Twierdza Königstein.

Dzień siódmy: Zapora Pilchowice, Jelenia Góra i Cieplice.

Dzień ósmy: Drezdeńskie skarby.

Dzień dziewiąty: Karpacz i Śnieżka.

Dzień dziesiąty: Szrenica, Łabski Szczyt, Śnieżne Kotły i Wielki Szyszak.

Dzień jedenasty: Czeska Praga i balet Carmen.

Dzień dwunasty: Chybotek i Złoty Widok w Szklarskiej Porębie.

Dzień trzynasty: Piwo w Libercu.

Dzień czternasty: Wyjazd ze Szklarskiej Poręby.

Oceń wpis
[Maks.: 1 Średnia: 5]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.